The Sims Fotostory

Pierwsze forum z własnymi Fotostory The Sims i trzeba je rozkręcić! Więc błagam was zarejestrujcie się!!!

#11 2011-03-07 15:43:37

 Pismak

Administrator

Zarejestrowany: 2010-11-28
Posty: 10
Punktów :   
Czy masz The Sims 2?: Nie
Czy masz The Sims 3?: Tak

Re: Cass - jak było naprawdę

Brawo bardzo ładny 10/10

Offline

 

#12 2011-05-01 01:44:25

KathySelden

Pisarz

Zarejestrowany: 2010-11-29
Posty: 7
Punktów :   

Re: Cass - jak było naprawdę

Napisanie tego odcinka zajęło mi diablo długo. No, ale przy okazji jest przynajmniej dłuższy

Odcinek 4
Powrót

- Cześć, mamo – powiedziała chłodno Cassandra.
http://i1139.photobucket.com/albums/n554/KathySelden/Pic001-2.jpg
Bella stała tylko z szeroko otwartymi oczami – najwyraźniej odebrało jej mowę.
- Możesz mi wyjaśnić, co się tu dzieje?
- Myślę, że nie tylko ty jesteś osobą, której należą się wyjaśnienia – rzekł nieznajomy. - To prawda, Bello? - zwrócił się do pani Goth. – Ta młoda osoba jest twoją córką?
Zapytana powoli kiwnęła głową.
- Żeby tylko ja – mruknęła dziewczyna.
- Hm? Mam rozumieć, że masz więcej córek?
Przeczenie.
- Dwóch synów – oświadczyła Cass. - Jeden siedem lat, drugi półtora roku(1).
- Nic o tym nie wiedziałem... - mężczyzna wydawał się być zakłopotany. - W przeciwnym wypadku postarałbym się skontaktować z Mortimerem. Mój błąd...
- Proszę? - dziewczyna zdumiała się. - Pan zna mojego ojca?
- Cóż... ostatni raz widzieliśmy się na ślubie... Chyba z szesnaście lat temu.
- To kim pan w ogóle jest?
- Wszystko wskazuje na to, że... twoim wujem.
http://i1139.photobucket.com/albums/n554/KathySelden/Pic002-1.jpg
- Proszę?!
- Moja matka Penelope, i matka Belli, Jocasta, były siostrami(2).
- Coś o tym słyszałam – bąknęła Cassandra.
- Właściwie, powinienem się przedstawić. Nazywam się Nicholas Gray.
- Cassandra Goth – dziewczyna złożyła ukłon w nieco wschodnim stylu. Nadal była nastawiona nieco sceptycznie, jak zwykle w obecności mężczyzn, których widziała pierwszy raz w życiu. Jednak tutaj była także jej matka.
- Cóż... - pan Gray podrapał się po głowie. - A pan kim jest? - zwrócił się do detektywa, który dotąd milczał.
- Matthew Russel... jestem prywatnym detektywem. Pan Goth wynajął mnie, żebym znalazł panią... - zwrócił się do Belli. - Ale chyba nie spisałem się zbyt dobrze.
- Znalazł pan mamę – odezwała się Cass.
- Nie w tym rzecz. - pan Russel machnął ręką. - Cóż... Skoro pani tutaj jest, pani Goth, to myślę, że mogę już sobie iść i zostawić pannę Cassandrę pod pani opieką. Na nic się już tutaj nie przydam. Skontaktuję się z mężem i powiem, że się pani znalazła... Chciałbym tylko usłyszeć to od pani. Nicholas Gray jest naprawdę pani kuzynem?
http://i1139.photobucket.com/albums/n554/KathySelden/Pic003-1.jpg
Bella w końcu odzyskała głos.
- Oczywiście, za kogo pan nas ma – w jej głosie zabrzmiało pewne oburzenie. - I tak, może pan zostawić Cassie pod moją opieką.
- I kto to mówi – mruknęła dziewczyna, marszcząc brwi. Była zdecydowanie niezadowolona, że wszyscy tutaj traktują ją jak dziecko. Tylko dlatego, że zdawała sobie sprawę, iż jest niepełnoletnia i jeszcze około trzech lat odpowiadają za nią rodzice, nie wyraziła tego na głos.
- Dobrze zatem. Pani Goth, panie Gray, panno Cassandro – rzekł detektyw, kłaniając się wszystkim. - Do widzenia.
- Do widzenia – odrzekł pan Gray, a Cassandra ukłoniła się.
Zostali więc tylko we trójkę. Dziewczyna nagle coś sobie uświadomiła.
- Zdaję sobie sprawę – powiedziała – że nie postąpiłam zbyt odpowiedzialnie, przyjeżdżając tutaj po telefonie pana Russela, który powiedział mi, że cię znalazł – zwróciła się do matki. - Ale podczas twojej nieobecności, to ja musiałam się zajmować chłopcami, oczywiście po szkole. Alec ciągle o ciebie wypytywał, a ja nie wiedziałam, co mu odpowiedzieć. Czy możesz mi wyjaśnić, czemu wyjechałaś bez uprzedzenia i przez blisko miesiąc nie wiedzieliśmy, co się z tobą dzieje?
http://i1139.photobucket.com/albums/n554/KathySelden/Pic005-1.jpg
- Ja... ja byłam szantażowana – wyjąkała jej matka.
- Przez kogo? - spytali jednocześnie pan Gray i Cass.
- Poznałam go zaraz po powrocie do pracy. Nazywa się Miles Ackerly, był dość częstym klientem naszej restauracji. Wydawał mi się niezwykle fascynujący... No i... jakoś tak się złożyło, że...
- Że?
- No, ja i on...
- Mieliście romans – Nicholas bardziej stwierdził, niż spytał.
Bella ponuro kiwnęła głową.
- Nie trwało to długo, zorientowałam się, że to zły człowiek i zerwałam z nim kontakty. Zmieniłam nawet pracę...
- A nam nic nie powiedziałaś – rzekła Cassandra, ale Nicholas uciszył ją gestem.
- Co było dalej? - zapytał.
- Cóż, on mnie niestety znalazł – kontynuowała Bella. - Chyba dorobił się poważnych długów... tak czy inaczej, chciał ode mnie pieniędzy. Pięćdziesięciu tysięcy dolarów. Zagroził, że jeśli ich nie dostanie, ujawni nasz romans w Pleasantview News. To oznaczałoby kompromitację naszej rodziny... Nachodził mnie codziennie. Na dodatek, znał mój numer na komórkę...
http://i1139.photobucket.com/albums/n554/KathySelden/Pic006-1.jpg
- I dlatego wyjechałaś... a telefon zostawiłaś – domyśliła się jej córka.
- Tak... Jakoś tak się złożyło, że natknęłam się na Nicka, który niedawno owdowiał...
- I powiedziałaś mi, że pokłóciłaś się z Mortimerem – powiedział jej kuzyn, wyraźnie już niezadowolony. - A o tym, że masz trójkę dzieci, nawet się nie zająknęłaś. Ani o tym... Acklie'm, czy jak mu tam.
- Ackerly'm – poprawiła go Bella i zaczęła się tłumaczyć: - Nie chciałam, żebyś to powiedział Mortimerowi.
- Masz zdecydowanie zbyt mało zaufania do swoich krewnych – stwierdził Nicholas. - Gdybyś mnie poprosiła, żebym nikomu o tym nie mówił, to bym nie powiedział. Choć może jest w tym trochę mojej winy, powinienem cię wypytać, co i jak... cóż, na swoje usprawiedliwienie mogę powiedzieć tylko, że byłem i nadal jestem otępiały po śmierci Louise. Ale to marna wymówka.
http://i1139.photobucket.com/albums/n554/KathySelden/Pic007-2.jpg
Cass pomyślała, że chyba mogłaby polubić tego człowieka.
- Co się tyczy zaufania... zgadzam się – powiedziała. - Co teraz zamierzasz, mamo? Moim zdaniem, powinnaś do nas jak najszybciej wracać.
- Mam samochód, mogę was zawieźć – zaofiarował się pan Gray.
- Tak od razu? - zlękła się Bella.
- A na co czekać?
- Ale ja... ja nie jestem przygotowana... robi się późno...
- Mogę ci pomóc się spakować – zaproponowała jej córka.
- A może jutro? Muszę się nad tym zastanowić...
- A nad czym się tu zastanawiać?
- Choćby nad tym, co powiem Mortimerowi!
- Rozumiem, że chcesz się z tym przespać... Nie jestem pewien, co to zmieni, ale ja jestem zdecydowanie za tym, żebyś wracała do rodziny – oświadczył Nicholas. - I to jak najszybciej.
- Ja w każdym razie powinnam już iść – odezwała się Cassandra. - Tata i chłopcy niebawem wrócą z zakupów, a zanim ja dojadę... Cóż, nie chcę, żeby zastali dom pusty.
- Ale lada chwila może lunąć – zauważył pan Gray. - Wyraźnie zbiera się na porządne oberwanie chmury, i to od kilku godzin.
- No fakt, a ja oczywiście musiałam zapomnieć parasola – mruknęła dziewczyna.
- Więc...? - spytał Nicholas.
- Jeśli mama też pojedzie. - postawiła warunek Cass. - Nie musisz od razu wracać do domu – zwróciła się do matki – ale sama rozumiesz...
- Rozumiem – padła odpowiedź. - Zgoda.
Pan domu ruszył po kluczyki – wyglądało na to, że zostawił je na górze – a dziewczyna rozejrzała się po pomieszczeniu. Był to całkiem ładny salon, urządzony nowocześnie, z aneksem kuchennym. Osobiście dziewczyna wolała bardziej tradycyjne wnętrza – na takie, jak to lubiła patrzeć, ale raczej na zdjęciach, w katalogach czy miesięcznikach typu Architectural Digest(3). Na ścianie nad kanapą dostrzegła ślubne zdjęcie – Nicholas Gray z jakąś sympatycznie wyglądającą kobietą, zapewne to jego świętej pamięci żona. Ciekawe, czemu zmarła...
http://i1139.photobucket.com/albums/n554/KathySelden/Pic007a.jpg
- No, to możemy jechać – usłyszała głos z góry i szybko odwróciła wzrok. Sama nie potrafiłaby wytłumaczyć, czemu.
Na zewnątrz nadal było koszmarnie duszno. Bella uparła się, że usiądzie z tyłu, i namówiła córkę, by ta wybrała miejsce z przodu. Dziewczyna tylko wzruszyła ramionami. W końcu ruszyli. Samochód domniemanego wuja mógł spokojnie pomieścić pięć osób, chyba wraz z żoną planowali powiększenie rodziny. Cass była szczerze ciekawa, co się stało jego żonie, ale krępowała się zapytać, by nie sprawić mu przykrości, zatem nie odzywała się wcale.
http://i1139.photobucket.com/albums/n554/KathySelden/Pic008-2.jpg
- Rozumiem, że jesteś w szkole średniej? - odezwał się w końcu on.
- Tak. Kończę pierwszą klasę – odpowiedziała.
- Rozumiem... Jak idzie nauka?
- W porządku.
Jej ton nie zachęcał do dalszej konwersacji i Nicholas chyba to wyczuł. W istocie cała trójka chciała już znaleźć się na miejscu, każde z innego powodu. Dziewczyna patrzyła przez okno. Ciemne chmury zbierały się nad okolicą, w oddali można było dostrzec smugi deszczu, a od czasu do czasu – błyskawice. „Ciekawe czy w Pleasantview już padało” - pomyślała.
Gdy już dojeżdżali, Bella schowała się na tylnym siedzeniu, tłumacząc, że nie chce, żeby ktoś z sąsiadów ją zobaczył. Nicholas tylko westchnął. Gdy wysadził Cassandrę pod jej domem, puścił jej tak zwane „oczko” i przesłał krzepiący uśmiech. Dziewczyna odpowiedziała tylko skinieniem głowy. Ruszyła w stronę domu.


***

Deszcz lunął krótko przed powrotem ojca i chłopców z zakupów, toteż były pewne problemy z wnoszeniem siatek. Burza była gwałtowna i długa, Alec schował się pod łóżkiem rodziców, a Frankie płakał ze strachu i w końcu usnął, co skłoniło jego ojca do pójścia na pewne ustępstwo i założenia małemu pampersa (umiał już korzystać z nocnika, ale zdarzały mu się wpadki). Kiedy wreszcie za oknami ucichło, także starszy syn Mortimera czmychnął na górę i rzecz jasna zasnął w ubraniu. Jego ojcu i siostrze nie chciało się jeść kolacji, więc po pobieżnej toalecie także poszli spać.
Mimo że po burzy przestało być duszno (noc była nawet dość chłodna) i że wszyscy – łącznie z Cassandrą – zasnęli bez specjalnego trudu – obudzili się dość późno (całe szczęście była to niedziela). W związku z tym obiad był wpół do czwartej po południu, a nie tak jak zwykle koło drugiej. Ponieważ była piękna, słoneczna pogoda,  Mortimer rozstawił stół i krzesła na tarasie i tam też zjedli.
http://i1139.photobucket.com/albums/n554/KathySelden/Pic009.jpg
Przy deserze (lody owocowe) Alec nie omieszkał stwierdzić, że „jedzenie na dworze jest ekstra”. Nikt nie zaprzeczył. Gdy chłopiec zjadł już swoją porcję i kombinował, jak wyprosić tatę o jeszcze trochę, Cass rzekła:
- Chyba mamy gości.
Alec, który zorientował się, że na dodatkową porcję lodów nie ma co liczyć, wstał i zawołał:
- Odbiorę, odbiorę! Znaczy... zobaczę, kto to.
I pobiegł do furtki. Po chwili domownicy, siedzący na tarasie, usłyszeli:
- MAMA! Wróciłaś!
Cdn.


Przypisy:
(1) mniej więcej.
(2) moja inwencja, zaznaczam na wszelki wypadek.
(3) nazwę znalazłam na anglojęzycznej stronie Wikipedii; amerykański miesięcznik.
_____
Postaram się dać następny nieco szybciej.

EDIT: No i nie wyszło. Tak w ogóle, wchodzi tu jeszcze ktoś?

Odcinek 5
Spotkanie po latach

Tak jak spodziewała się Cassandra, to Nicholas przywiózł jej matkę. Podczas gdy jej bracia uwiesili się na Belli, Mortimer poszedł powitać drugiego niespodziewanego gościa. Jednak ku sporemu zdziwieniu dziewczyny, rozpoznał go niemal od razu.
- To ty, Nick? A niech mnie, nie widzieliśmy się od wieków – zawołał na jego widok.
- Poznałeś mnie – odpowiedział ten, uśmiechając się lekko. - Wygląda na to, że tak bardzo się nie zmieniłem...
- Mam pamięć do twarzy – stwierdził Mortimer. - Ale naprawdę, dawno cię nie widziałem... Dzieciaki chyba cię w ogóle nie znają...

http://i1139.photobucket.com/albums/n554/KathySelden/Pic001-3.jpg
- Cóż, ściśle mówiąc, to ja już zdążyłam poznać – oświadczyła Cass, idąc w ich kierunku. - Muszę ci się do czegoś przyznać, tato. Wczoraj, jak byliście na zakupach, zadzwonił do nas ten detektyw, mówiąc, że znalazł mamę, więc pojechałam...
- Hę? Zadzwonił do domu? Czemu nie do mnie na komórkę?
- Mówił, że zgubił.
- No, no... dobrze, może usiądźmy sobie na tarasie i spokojnie porozmawiajmy – zaproponował jej ojciec. Zapraszam.

Gdy wszyscy znaleźli miejsce na tarasie (Franek u mamy na kolanach, ale i tak trzeba było przynieść krzesło z jadalni), Mortimer rzecz jasna przedstawił dzieciom wuja, a potem polecił Cassandrze, by opowiedziała „jak to wczoraj było”. Ta opowiedziała o tym mniej więcej, nie wyjawiła tylko powodów „ucieczki” swojej matki, po części ze względu na obecność braci, a po części dlatego, że uważała, iż byłoby to mocno niedyskretne.
- Hm, no dobrze... - podsumował ojciec. - Nie dostałem wiadomości od pana Russela... cóż, może zamierza dać znać jutro... Ciekawi mnie, Bello, czemu wyjechałaś tak nagle i nie dawałaś znaku życia przez blisko miesiąc. Martwiliśmy się o ciebie.
- Ech, było... kilka powodów – odrzekła stropiona Bella. - Ja... chyba chciałam uciec od tego wszystkiego, od obowiązków i...
- Myślę, że jest w tym trochę mojej winy – wpadł jej w słowo Nicholas. - Jakiś czas temu zginęła moja żona, zostałem zupełnie sam. Byłem tak przybity, że miałem problem ze zwleczeniem się z łóżka, gdyby nie to, że musiałem chodzić do pracy, pewnie bym w ogóle nie wstawał. Któregoś dnia wracając z pracy spotkałem Bellę. Trochę się zdziwiłem, co ona robi w Betaville... ona oczywiście mnie poznała i spytała, czy może trochę u mnie pomieszkać. No, spytałem, czemu, co się stało, i takie tam, ale powiedziała tylko, że się pokłóciliście. Cóż, zgodziłem się, mam dodatkowy pokój w swoim domu. I przyznam, że w sumie to mi odpowiadało, bo nie musiałem mieszkać sam, Bella trochę mnie zmotywowała, było mi... łatwiej, i w sumie z wygodnictwa nie zadawałem jej pytań, które powinienem zadać...

http://i1139.photobucket.com/albums/n554/KathySelden/Pic002-2.jpg
- Chwila – przerwał mu Mortimer – zginęła twoja żona? Niech to, ja nawet nie wiedziałem, że się ożeniłeś.
- No tak, wysłałem wam zaproszenie, ale chyba na stary adres.
- A... można wiedzieć co się jej stało?
- Została potrącona przez samochód – odparł Nick zduszonym głosem.
- Bardzo mi przykro – pan Goth był nieco stropiony. - Nic nie wiedziałem...
- Rozumiem, rozumiem – uciął szatyn; widocznie mówienie o tym było dla niego bolesne. - W każdym razie, wczoraj przyjechała do nas Cassandra z tym detektywem, i to mi uświadomiło, że nie powinienem być takim egoistą. Prawdę mówiąc, nie poznałem jej na początku – pamiętam ją jako małą dziewczynkę, teraz wygląda niemal na dorosłą pannę.
Zapanowała nieco niezręczna cisza, którą przerwała Bella:
- Ja zrozumiałam, że uciekanie od obowiązków nie rozwiąże problemów – powiedziała. - No i... zatęskniłam za wami, jeszcze zanim odwiedziła nas Cassie, ale... jakoś... nie mogłam się zdecydować. Na dobrą sprawę, to dzisiaj Nick niemal zmusił mnie, żebym tu z nim przyjechała, ale teraz jestem mu za to wdzięczna.
- No, jest w tym pewna zasługa Cassie, no i tego detektywa, w końcu to on nas znalazł. - dodał Nick.
- Tak... - Mortimer był chyba nieco zamyślony. - Tak sobie właśnie pomyślałem, że nasza rodzina powinna częściej się spotykać. Do własnej matki dzwoniłem ostatnio chyba z pół roku temu, no i nie wiem, co się dzieje u twojego starszego brata – zwrócił się do żony.
- Mike dzwonił dwa miesiące temu, mówił, że ma dziewczynę – oznajmiła Bella.
- Uważam, że należałoby zrobić jakiś mały zjazd rodzinny – stwierdziła Cass.
- Też tak myślę... - zgodził się ojciec. - Alec, nie wierć się tak – zwrócił uwagę synowi.
- Ale ja chciałem coś powiedzieć! - zawołał chłopiec.
- Co takiego?
- Mamo, ja dostałem szóstkę z ostatniego wypracowania z angielskiego – oznajmił Alec z dumą. - A w ogóle, to pewno dostanę szóstkę na koniec roku z matmy!
- To świetnie, bardzo się cieszę – pani Goth uśmiechnęła się do syna, ale temu widać chodziło o coś innego:
- Ale, mamo, dziś o wpół do dziewiątej wieczorem jest na TCM „Rio Bravo”, chciałbym obejrzeć ten film, mogę?
Rodzice chłopca wymienili się spojrzeniami i nagle oboje się uśmiechnęli.
- Wiesz, ten film trwa ponad dwie godziny – powiedział Mortimer. - A jutro idziesz do szkoły.
- Tato...
- Może umówmy się tak: obiecaj, że zaraz po filmie położysz się spać – zaproponowała Bella.
- Obiecuję!
- A przed filmem się wykąpiesz i założysz piżamę.
- Dobrze...
- I zjesz kolację, nie ma objadania się po nocach – dodał ojciec. - Zęby też mają być umyte.

http://i1139.photobucket.com/albums/n554/KathySelden/Pic003-2.jpg
- Ech... no dobra...
- A lekcje masz odrobione? - spytała brata Cass.
- Oj, no przecież, że mam – zniecierpliwił się Alec. - Wszystko zrobiłem w piątek.
- No to myślę, że będziesz mógł obejrzeć ten film – zakończył sprawę tata. - Też chętnie obejrzę, więc proponuję zjeść kolację około siódmej.
Cóż, można przyjąć, że Gothowie wraz z kuzynem Nicholasem spędzili miłe popołudnie, rozmawiając o różnych niekontrowersyjnych sprawach. Nick wyjechał po kolacji, zostawiając Bellę i jej dwie walizki z rzeczami. Pozostawała jeszcze sprawa przyznania się do zdrady...


CDN.

Ostatnio edytowany przez KathySelden (2011-06-27 01:19:36)

Offline

 
FoRuMs

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
folia samoprzylepna www.lupre.pl